Aktualnie przeglądane: Strona główna » Historia Noni

sok noni

Historia Noni

Owoc NONI i sok NONI jest od wieków bardzo znanym, tradycyjnym i wyjątkowo skutecznym środkiem na różne dolegliwości. Pierwsze wzmianki na temat Noni znajdują się w pismach sanskryckich. Noni jako roślina lecznicza znana była już w starożytności, a wiedza o jej uzdrawiających  właściwościach przekazywana była z pokolenia na pokolenie, z rodziców na dzieci. Pierwotnie rosła w południowo-wschodniej Azji, a na wyspy Polinezji i Hawaje zawędrowała wraz z migrującymi ludami.

noni-taiti

Jak więc do tego doszło?

Około 2000 lat temu, wędrowcy z południowo-wschodniej Azji wyruszyli na swoich łódkach, w liczącą tysiące kilometrów podróż przez Pacyfik. Ich celem były bajkowe wyspy Polinezji. W poszukiwaniu nowej ojczyzny każdy z  nich zabierał do swojej małej łódki tylko to co było mu niezbędne, aby przeżyć. Zabierali więc ze sobą narzędzia, broń, zapas jedzenia i wody pitnej oraz nasiona noni, ponieważ ona dostarczała im pożywienia i chroniła przed chorobami.

Po dotarciu na miejsce, sadzili nasiona noni w żyznej, wulkanicznej glebie pokrywającej wyspy na które przybyli. Gdy już wyrosły drzewka Noni, wykorzystywali wszystkie części tej rośliny - owoce, nasiona, kwiaty, liście, korę, drewno i  korzenie. Wkrótce owoce  noni stały się na wyspach południowego Pacyfiku i regionu Karaibskiego najważniejszym elementem medycyny ludowej. Wyciskano z nich sok i podawano do picia, ponieważ bardzo korzystnie wpływał na organizm poprawiając samopoczucie, dodając energii, regulując problemy z trawieniem, łagodząc zakażenia oraz stany zapalne, pomagając na zwichnięcia stawów i bóle różnego pochodzenia.

Owoce noni były również cennym źródłem pożywienia dla mieszkańców tropikalnych wysp. Jedzono je często, ponieważ dostarczały im  nie tylko koniecznych dla organizmu witamin i minerałów, ale także  energii, siły, witalności i zdrowego wyglądu.

Miejscowi uzdrowiciele - kahunowie, w swej liczącej wiele setek lat praktyce stosowali różne części noni dosłownie na wszystko. Dawali je ludziom cierpiącym na raka, nerki, cukrzycę, choroby serca, pasożyty jelit, ropiejące rany i wszelkiego rodzaju obrażenia ciała, infekcje skórne i wiele innych ciężkich chorób.

Kahunowie znali doskonale właściwości noni i umieli odpowiednio wykorzystać każdą część tej rośliny. Swoją wiedzę przekazywali ustnie z pokolenia na pokolenie. Mimo, iż stosowali w swych praktykach medycznych różne dostępne im rośliny, to jednak noni zajmowała u nich szczególne miejsce.

Wszystko szło ustalonym trybem do chwili pierwszej wizyty białego człowieka. W 1778 r. przybył na wyspy Polinezji kapitan James Cook. W tym czasie tubylcy cieszyli się dobrym zdrowiem. Kahunowie, miejscowi uzdrowiciele, dawali sobie radę ze sporadycznie występującymi przypadkami chorób i urazów ciała, stosując zioła i różne rośliny.

Jednak wraz z kapitanem Cookiem na wyspy przywędrowały choroby białej cywilizacji. Teraz zarówno biali jak i rdzenni mieszkańcy chorowali na gruźlicę, choroby weneryczne, cholerę, grypę, zapalenie płuc i wiele innych. Dziesiątkowały one miejscową ludność, gdyż nie znano na nie żadnego lekarstwa. Chorowali i umierali również lokalni uzdrowiciele – kahuni. Wraz z nimi ginęła tradycyjna wiedza na temat uzdrawiania i ziołolecznictwa. W ciągu całej historii tego ludu to wtajemniczeni - kahunowie - przekazywali ją ustnie wybranym przez siebie uczniom. Teraz nagle umierali, w obliczu wielu epidemii.

W tym czasie na wyspy przybyli misjonarze chrześcijańscy. Kahunowie ustosunkowali się do nich bardzo pozytywnie, gdyż i oni  wierzyli w jednego Boga. Gdy jednak okazało się, że misjonarze nie umieją uzdrawiać, odwrócili się od nowej religii i powrócili do swych starych praktyk leczenia przy pomocy ziół i roślin.

W swej, liczącej wiele setek lat, praktyce uzdrowicielskiej kahunowie uważali, że noni nie tylko pozytywnie wpływa na różnorodne problemy zdrowotne, ale również pomaga w przypadku wszelkich dysharmonii duchowych. Noni była uważana przez nich za roślinę świętą. Taki stan trwał do roku 1960.

Docierający do wysp europejscy kolonizatorzy zauważali, że ich mieszkańcy cieszyli się doskonałym zdrowiem i wyglądali na ludzi  zadowolonych z życia. Jednak brak szacunku dla ich ludowej medycyny sprawił, że nie chcieli korzystać z bogatych doświadczeń rdzennych mieszkańców i dlatego przez następne stulecia wiedza o noni częściowo uległa zapomnieniu.

Pomimo bardzo szerokiego zastosowania noni przez mieszkańców wysp Polinezji Francuskiej, cudowne sekrety tej niezwykłej rośliny pozostawały zupełnie nie znane dla reszty świata przez tysiące lat. Wiąże się to z faktem, że  cywilizacja zaszeregowała tradycyjne kultury Polinezji i Hawajów do kategorii kultur epoki kamiennej i dlatego świat tak długo musiał czekać na tę wspaniała roślinę, która od wieków pomagała ludziom.

Doniesienia na temat tego, co przetrwało o noni zawdzięczamy wysiłkom historyków oraz współczesnym badaczom zajmującym się etnografią i etnofarmakologią.  Dzięki nim stare przekazy konfrontuje się obecnie z nauką i prowadzi intensywne badania. Również i etnobiolodzy  rozpoczęli studia nad tym zdumiewającym owocem dopiero w XX wieku. Także Siły Zbrojne USA w czasie II Wojny Światowej badały zastosowanie i korzyści zdrowotne  noni,  które później zawarto w Wojskowym Podręczniku Pola Walki i Przetrwania.

Wiedza  o  uzdrawiających  właściwościach  noni  była przekazywana z rodziców na dzieci przez niezliczone pokolenia mieszkańców południowego Pacyfiku i południowo-wschodniej Azji. Ze względu na lecznicze właściwości stosowano poszczególne części noni wewnętrznie i zewnętrznie.

Morinda citrifolia (noni) została przywieziona na Hawaje przez Polinezyjczyków. Podczas okresu głodu, niedojrzały owoc noni był dla Hawajczyków istotnym źródłem pożywienia. Używano go również jako lekarstwo.

nielony-owocW tym celu niedojrzały owoc tłuczono z solą, i tak przygotowaną mieszankę aplikowano na głębokie rany lub złamania kości. Podawany doustnie autolizat (samotrawienie się owocu) niedojrzałego owocu, był lekiem na takie choroby jak: nadciśnienie tętnicze, choroby serca, wrzody żołądka, zaburzenia trawienia, zapalenie stawów, cukrzycę i bóle menstruacyjne. Dojrzały owoc noni, w postaci gorących okładów, stosowano na stłuczenia, oparzenia i rany. Natomiast  sok z noni używano do oczyszczania włosów głowy z wesz.

Lekarze na Samoa, jak i na Hawajach, z sukcesem stosowali noni do leczenia infekcji skórnych, stanów zapalnych, ropnych wrzodów jamy ustnej, ukąszeń owadów, gorączki, biegunki, pasożytów jelit, cukrzycy, obstrukcji i zatruć rybami.

Noni była ważną rośliną leczniczą nie tylko dla Hawajczyków. Powszechnie stosowano ją również w medycynie indyjskiej. Liście rośliny służyły jako skuteczny środek przeciwgorączkowy oraz stosowano je  zewnętrznie  - na rany i wrzody. W przypadku podagry używano soku z liści. Z kolei w Indochinach, pieczonym owocem leczono astmę i biegunki.

Z powodu właściwości leczniczych noni była uważana za roślinę świętą. Lekarze, szamani oraz zwykli ludzie wykorzystywali każdą jej część, począwszy od korzenia aż do kwiatów. Okłady z ciepłych liści stosowali na stawy zaatakowane artretyzmem i egzemą. Malajskie kobiety stosowały sok z owoców noni i ekstrakt z kory w celu regulacji menstruacji.
Źródło: Jacek Skarbek - "Noni owoc zdrowia".