Aktualnie przeglądane: Strona główna » Działanie Noni » Doświadczenia znajomych

sok noni

Doświadczenia znajomych

Poniżej przedstawiam kilka wybranych historii, które przydarzyły się moich znajomym.

GUZY NA TARCZYCY

Korzystając z dobrodziejstw, jakie posiada w swoim asortymencie CaliVita, wiele zawdzięczam kilku suplementom, które umożliwiły mi powrót do lepszego zdrowia.

Mam 61 lat. Od wielu lat choruję na cukrzycę młodzieńczą  typu I. Jestem 5 razy na insulinie. Często zdarzały się wahania cukru,(od 50 do 320 mg/dL)  mimo tego, że stosowałam dietę cukrzycową. Oprócz tego na tarczycy z obu stron pojawiły się guzki. Lekarz zalecił operację we wrześniu 2006 r., której się nie podjęłam. W tym samym miesiącu zostałam zaproszona na spotkanie i tam poznałam suplementy CaliVita. Dowiedziałam się, że są bardzo skuteczne i pomogły wielu osobom, dlatego i ja postanowiłam spróbować. Zaraz byłam na wizycie u lekarza zajmującego sie produktami Calivita, zakupiłam kilka i zaczęłam stosować. Choroba spowodowała u mnie bardzo silne nerwy, a przy tym arytmię serca. Ale SUPER CO Q10 poradził sobie z tym znakomicie, natomiast RHODIOLIN uspokoił nerwy.

Zbawiennym środkiem na  chorą tarczycę  okazał się m.in. POLINESIAN NONI, ale również NOPALIN, SPIRULINA MAX, SUPER CO Q10. To one sprawiły, że w lutym 2007roku USG wykazało, że guzek po lewej stronie prawie znikł, a po prawej znacznie zmalał. Jakie  było zdziwienie lekarza i moja ogromna radość, że odkładamy operację, a wizytę kontrolną mam za półtora roku!

Poziomy cukru również unormowały się i utrzymują się na poziomie dolnej normy. Zmniejszyłam dawkę insuliny o połowę dziennego zapotrzebowania. Zażywane produkty nie tylko skutecznie wspierały mnie w moim postanowieniu uniknięcia operacji, ale  również sprawiły, że ogólnie poprawił się mój stan zdrowia i wygląd (według opinii znajomych, bardzo odmłodniałam). Muszę dodać jeszcze, że ja i moja rodzina od jesieni ubiegłego roku zażywamy C-500 i GARLIK CAPS w dawkach 2X1 i nie chorowaliśmy na grypę sezonową ani przeziębienia. Wcześniej zdarzało się nam chorować często.
Krystyna z Krosna



nadcisnienie-calivitaSOK Z NONI NA SERCE,  NADCIŚNIENIE I STAWY

List klubowiczki.

Chciałam się podzielić swoimi doświadczenia związanymi ze stosowaniem produktów Calivita. Być może zainteresują tych, którzy mają podobne problemy zdrowotne.

Mam 66 lat i jak wiele osób w tym wieku, dosyć dużo chorób. Od wielu lat zażywam bardzo dużo lekarstw, ale jakoś nie ma widocznej poprawy. Po kolejnej wizycie u lekarza biorę coraz wiecej lekarstw. Moja najmłodsza córka już od dłuższego czasu zażywa produkty CaliVita i dobrze się czuje, dlatego i ja postanowiłam spróbować. Zaczęłam od Polinesian Noni,  C 1000, Joint Protex, Pure Yucca, Omega 3 i Strong Bones. Już po 2 butelkach Polinesian Noni i pozostałych produktów ciśnienie uregulowało się i przestałam mieć problemy z sercem. Gdy byłam na kolejnej wizycie u swojego lekarza, to zapytał co zrobiłam, bo teraz ciśnienie jest w normie, a kiedyś mimo stosowania leków było podwyższone. Odpowiedziałam, że piłam Noni, ale jego to nawet nie zainteresowało. Wydawało mi się, że powinien się chociaż zapytać coć wiecej o tym produkcie, bo przecież wiele osób ma nadciśnienie i mógłby im pomóc.

Poprawił się stan moich kolan i stawów. Gdy dołączyłam do tego Nopalin, zaczęłam mniej jeść i trochę schudłam. Do suplementów, które biorę dołączyłam jeszcze Full Spectrum oraz Vitamin E i stwierdziłam, że wspaniale działają, bo od czasu gdy je stosuję to jestem jeszcze sprawniejsza. Co pół roku biorę także Pure Yucca na oczyszczenie i bardzo dobrze się po niej czuję. Kiedyś  miałam opuchnięte, bardzo zimne ręce i aby zasnąć trzeba było nałożyć rękawiczki. Teraz nie są potrzebne. Twierdzę, że to dzięki produktom CaliVita tak wzmocnił sie mój organizm, że nie puchną mi już stawy, a i kolana są trochę lepsze. Przez wiele lat kupowałam maści i smarowałam nimi stawy, ale pomagało tylko na chwilę, a ból znowu szybko powracał.  Moja  skromna emerytura pozwala mi jednak kupować co miesiąc jakiś produkt. Teraz dopiero widzę poprawę swojego zdrowia i szkoda, że tak późno znalazłam produkty CaliVita. Systematycznie stosuję je już ponad cztery lata i polecam swoim znajomym.        
Genowefa W. Polska


Witam serdecznie. Moja" przygoda" z produktami firmy Calivita rozpoczęła się już kilka lat temu. Jednak kilka miesięcy temu, kiedy straciłam wzrok w prawym oku i miałam poważne problemy ze zdrowiem, a odpowiedź lekarzy brzmiała, że nie wiemy co Pani jest postanowiłam sama sobie pomóc. Najpierw zrobiłam badania z których wynikało, że mam gronkowca złocistego i stąd moje problemy. Owszem, dostałam stosowny antybiotyk, ale kiedy poszłam do kontroli i zapytałam co dalej otrzymałam odpowiedź, że z tym da się żyć... Wróciłam do domu zdruzgotana takim załatwieniem sprawy. Zdesperowana usiadłam do komputera i weszłam na forum ludzi, którzy żyją z gronkowcem, jednak niewiele mnie to pocieszyło. I nagle wpadłam na pomysł i wpisałam w google hasło : leczenie gronkowca calivita i tam znalazłam odpowiedź oraz artykuł ze wskazówkami jak się pozbyć gronkowca z organizmu stosując odpowiednie suplementy. Ściśle się do tego zastosowałam, oczywiście potrzeba być bardzo konsekwentnym aby były efekty.

I tak po 3 miesiącach stosowania Polinesian Noni, ParaProtex, witaminy C, AZ Zymes, Oxy max zauważyłam znaczną poprawę zdrowia. Przede wszystkim mój wzrok tak się poprawił, że po 10 latach chodzenia w okularach, ponieważ mam astygmatyzm, te okulary odrzuciłam. Poszłam sprawdzić wzrok i okazało się, że okulary nie są mi potrzebne. Nadal kontynuowałam picie soku Polinesian Noni.

Po kolejnych 3 miesiącach zaczęłam czytać bez okularów. Zaznaczę, że miałam inne okulary do chodzenia a inne do czytania. Do dziś stosuję suplementy, zwłaszcza Polinesian Noni, polecam je innym. Moje zdrowie wróciło do normy, nie choruję, a jeśli już mam infekcję to trwa to tylko chwilę lub przechodzi łagodniej niż dawniej, kiedy katar kończył się u mnie zapaleniem oskrzeli i zażywaniem antybiotyku. Bardzo się cieszę, że mogę korzystać z takich dobrodziejstw, które dała  nam natura.
Barbara


NONI I SUPER CO Q10 ZDZIAŁAŁY CUDA

Już  od 26 lat leczę  się na nadciśnienie i chorobę wieńcową. Mam też powiększoną lewą komorę serca i dlatego nie mogę spać na lewym boku. Do tego podniósł się jeszcze cukier i dostałam leki na obniżenia poziomu cukru. Przez te wszystkie lata zażywałam 3 garści leków chemicznych, które ostatnio nie potrafiły uregulować ciśnienia ( było nawet 270/130) i to doprowadziło do udaru oraz paraliżu. Szybko znalazłam się w szpitalu, gdzie podano mi leki i powoli paraliż zaczął ustępować. W szpitalu dowiedziałam się, że wysokie ciśnienie uszkodziło mi korę mózgową. Po powrocie ze szpitala, nadal z wysokim ciśnieniem, zaczęłam stosować różne leki od pani doktor. Jednak żaden nie potrafił obniżyć mojego ciśnienia.

 

Wtedy dowiedziałam się, że przyjeżdża do naszego miasta lekarz Calivity i poszłam na wizytę. Otrzymałam informację, że warto zastosować w moich problemach Super Coenzym Q10 w dawce 3x1 kapsułkę, Polinesian Noni – 3x20 ml, Omegę 3, Garlic, Strong Bones oraz C Plus, aby nie pękały mi naczynia krwionośne i nie było więcej udaru i paraliżu.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy po tygodniu ciśnienie uregulowało się. Po czterech miesiącach stosowania preparatów mogłam odstawić część leków chemicznych, które miałam od lekarza. Ciśnienie jest dobre, serce mnie już nie boli i mogę spokojnie spać na lewej stronie. Od kiedy zaczęłam stosować jeszcze Nopalin i Chromium Max uregulował się cukier i nie biorę żadnych leków na obniżenia poziomu cukru. Natomiast pani doktor podczas wizyt kontrolnych mówi, że wyniki są w normie i dobrze wyglądam. Ja zawsze dodaję, że czuję się świetnie. Teraz mam uregulowane ciśnienie, regularne bicie serca (brak szmerów w sercu), cukier w normie.   W ostatnim czasie nie choruję na zapalenie oskrzeli i płuc, które wcześniej zdarzały się często (każdego roku).  Od kiedy biorę Garlic, C Plus i C 500, ani razu nie byłam przeziębiona, a o chorobie nie ma mowy. Minęło 3 lata, a ciśnienie jest w normie. Stanisława, klubowiczka Calivity.



SZOKUJĄCA KURACJA!!!

Produkty firmy CaliVita International zaczęłam stosować od 1 lutego 2007 roku. Na początku pragnęłam tylko schudnąć, ważyłam ponad 100 kg (103,5 kg). Miałam ponadto wiele innych problemów zdrowotnych, chociaż wyniki badań były książkowe.

Nie przyjęłam propozycji, czyli najpierw oczyszczenia organizmu z toksyn i pasożytów a potem dopiero odchudzania. W tym czasie po prostu nie zdawałam sobie z tego sprawy jakie to jest ważne, chociaż o tym była mowa w czasie spotkania. Dopiero po wnikliwej lekturze dotyczącej działania suplementów doszłam do wniosku, że to był mój błąd, bo przecież podstawą każdej kuracji jest najpierw oczyszczenie organizmu z toksyn i pasożytów, a dopiero potem leczenie konkretnych schorzeń.

Na początku kuracji rozpoczętej w lutym brałam NOPALIN, po dwóch tygodniach dołączyłam TRIPLE POTENCY LECITHIN, SLIM FORMUŁĘ, VITAL 0, GARLIC CAPS with extra parsley i WITAMINĘ C-500 w odpowiednich dawkach.

Tutaj pojawił się problem, bo do tej pory piłam 1-2 szklanek płynu dziennie łącznie z zupą. Teraz musiałam pić około 2,5 litra płynów dziennie. Dostosowałam się do tego, chociaż im więcej płynów piłam, tym więcej wydalałam ich z organizmu. Czułam się z dnia na dzień coraz lepiej, chociaż początkowo nie zauważyłam żadnej utraty wagi ciała. Zauważyli to moi bliscy. W tym czasie straciłam dwa zwisające brzuszki, powstałe w wyniku przebytych operacji: płukanki, gdy miałam 2,5 litra skrzepłej krwi w brzuchu i cesarki, po której wróciłam do domu z częściowo otwartym brzuszkiem, gdyż szwy puściły i później nie można już było nic zrobić. Blizny się zagoiły, ale miały kolor fioletowo-czerwony. W czasie tej kuracji przez około dwa miesiące schodził z blizn pooperacyjnych żółty, cuchnący, gęsty płyn. Później blizny się częściowo zagoiły, zbielały, ale przy następnej kuracji następującymi suplementami: NOPALIN, PARAPROTEX, AC-ZYMES, GARLIC CAPS with extra parsley i WITAMINA C-1000 pojawiło się zaczerwienienie w miejscach blizn, co świadczy o istnieniu w moim organizmie pasożytów. W czasie tej kuracji wymiotowałam żółtą i zieloną flegmą, co mnie trochę przeraziło, chociaż zdawałam sobie sprawę, że w ten sposób oczyszcza się mój organizm. Kurację tę powtórzyłam jeszcze raz, ale tym razem, najpierw wypiłam Polinesian NONI, dzięki czemu kolejny etap kuracji oczyszczającej przebiegał łagodniej, chociaż pojawił się ból lewego oka podobny do szycia igłą bez znieczulenia i chwilowa mgła na prawym oku. Z organizmu wydaliłam niewielkie ilości przeźroczystej flegmy. Zeszło ze mnie też kilka kamieni kałowych, być może efekt przewlekłych zaparć sprzed 20 lat, kiedy to nawet Laxigen mi nie pomógł. Były to wtedy początki moich problemów zdrowotnych: powiększający się ciężki brzuszek, częste kontuzje i złamania, rosnąca gałka lewego oka, chociaż wyniki badań były początkowo idealne. W 1995 roku wyniki badań wskazywały na osteopenie, czyli wstęp do osteoporozy.

Teraz napiszę to co mnie zaskoczyło. Podczas jednego z czerwcowych spotkań Marek powiedział, że ładnie wyglądam, a oczy mam prawie takie jak jego żona. Byłam na niego wściekła, że sobie ze mnie szydzi, gdyż zdawałam sobie sprawę z wyglądu mojego lewego oka (wytrzeszcz), albowiem wcześniejsze badania wykazały, że gałka mojego lewego oka jest dwukrotnie większa od prawego i nie mieści się w oczodole. Powiedziałam mu co o tym myślę, ale nie sprawdziłam w lusterku jak wyglądam. I długo jeszcze tego nie sprawdzałam. Dopiero, gdy zobaczyłam na ekranie monitora jedno z moich zdjęć zrobionych przez mojego syna, na którym nie zamknęłam oczu, zauważyłam, że faktycznie teraz moje oczy wyglądają znacznie lepiej i niewiele się różnią. Czyżby gałka lewego oka się zmniejszyła?

Tutaj muszę wspomnieć, że od pracy nie tylko w dzień ale również i w nocy przy komputerze zaczęły mnie boleć oczy i do kuracji oczyszczającej w maju dołączyłam LUTEINĘ i kilka innych produktów działających pozytywnie na oczy. Być może ta poprawa nastąpiła po drugim opakowaniu LUTEINY, być może usunęłam jakieś pasożyty, które były w oku i oko się oczyściło. W tym czasie nie zwracałam po prostu uwagi na oczy – wystarczyło, że mnie nie bolały i mogłam pracować w nocy na komputerze. Kurację oczyszczająco - odchudzającą zakończyłam na 89,5 kg i nie interesuje mnie teraz ile ważę.

Obecnie podjęłam kolejne wyzwanie, chcę widzieć na lewe oko, na które być może nigdy nie widziałam. Urodziłam się wcześniakiem. Miałam od dzieciństwa zeza. Zaproponowano moim rodzicom, że jest w Krakowie specjalista, który mógłby zoperować moje oko. Po naradzie rodzinnej podjęto decyzję, że lepiej nie ingerować chirurgicznie, bo mogę całkowicie stracić oko. Ojciec jeździł ze mną do różnych specjalistów. Nosiłam okulary, chodziłam z zaklejonym okiem, ale nie było żadnej poprawy. Jako osoba praktycznie jednooczna, byłam zwolniona z lekcji wychowania fizycznego na poszczególnych szczeblach kształcenia. Ćwiczyłam dopiero na studiach, bo czułam potrzebę ruchu, zresztą były to zupełnie inne ćwiczenia. Ukończyłam studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie z wynikiem bardzo dobrym. Dzięki temu pracuję, ale wysiłek jednego oka - zdrowego spowodował, że gałka lewego oka w tym czasie urosła tak, że czasami musiałam sobie pomagać palcami by zamknąć powiekę. Teraz już tego robić nie muszę, bo mogę bez problemu zamykać oczy. Na razie widzę kolor światła i plamy. Zdecydowałam się na dość drogą kurację w stosunku do moich dochodów, ale jeżeli mi wystarczy finansów i systematyczności w braniu suplementów i przyjmowaniu przy tym odpowiedniej ilości płynów i diecie zgodnej z grupą krwi, to być może za rok napiszę do Was, że mi się udało, a jeżeli mnie się to uda, to w podobnej sytuacji jest bardzo wiele osób, które nosząc okulary tracą wzrok oraz z podobnym problemem.

Na tym jeszcze nie koniec moich problemów. Od 13 roku życia cierpiałam z powodu bolesnego miesiączkowania. Nie pomagały nawet najsilniejsze środki przeciwbólowe. Wydawało mi się, że po nich nasilał się ból. Leżenie w łóżku i środki przeciwbólowe na niewiele się zdały. Pewnego dnia podczas zajęć na studiach zemdlałam z bólu i znalazłam się w szpitalu. Dano mi co prawda jakiś silny zastrzyk, ale ból odczuwałam. Pani doktor, która przeprowadziła ze mną wywiad wtedy w szpitalu, powiedziała, że nie widzi w mojej budowie anatomicznej żadnych nieprawidłowości, ale jeżeli środki przeciwbólowe na mnie nie działają, to na pewno ciąża i urodzenie dziecka rozwiąże ten problem. W zasadzie przyzwyczaiłam się do tego bólu i dobrze było jeżeli w pierwszym dniu mogłam przyjąć określoną pozycję na łóżku i pozostać w niej na około 4-5 godzin, to ból dało się wytrzymać. Kiedyś w tak trudnej sytuacji zdarzyło mi się zdawać egzamin pisemny z psychologii w terminie zerowym, którego niestety nie zdałam, chociaż byłam super przygotowana, bo ból związany z rozpoczynającą się miesiączką uniemożliwił mi skupienie się na zadaniach. Egzamin ten oczywiście zdałam w pierwszym terminie. Nie miałabym tych problemów, gdybym znała PRE MENSTRUAL SUPPORT.

Mam go już i stosuję od sierpnia 2007 roku i stwierdzam, że od tego czasu moje życie uległo całkowitej zmianie. Czuję się w tych dniach komfortowo. W sierpniu, pomimo przyjmowania suplementów, towarzyszył mi niewielki ból i wahania nastroju. We wrześniu już było znacznie lepiej, w październiku odbyłam w tych dniach długą podróż, a w listopadzie wzięłam tylko dwie kapsułki pierwszego dnia, ale tylko dlatego, że brałam udział w imprezie wyjazdowej i chciałam się dobrze czuć.

Polecam PRE MENSTRUAL SUPPORT wszystkim kobietom, które mają w tych dniach problemy nie tylko związane z bólem.
Serdecznie pozdrawiam - Krysia z Jedlicza.

 


Więcej historii Klubowiczów tutaj >>

Zamówienie produktów CaliVita 33% Taniej prosto od producenta tutaj >> 

Cennik Suplementów CaliVita >>